Lata doświadczeń w biznesie

Parasol, kalosze i kurtka z membraną — jesienny zestaw na deszcz z gazetek

Parasol, kalosze i kurtka z membraną — jesienny zestaw na deszcz z gazetek

Polska jesień nie jest zimna, jest mokra. Październikowa mżawka potrafi trwać od rana do wieczora, a listopadowy deszcz z wiatrem wywraca parasole na lewą stronę. Do tego wszystkiego wystarczą trzy rzeczy: parasol, który przeżyje wiatr, buty, które nie przemakają, i wierzchnie okrycie, po którym woda spływa. Sprawdzamy, co z tego jest teraz w gazetkach i ile trzeba wydać, żeby nie kupować tego samego w listopadzie jeszcze raz.

Kalosze: od 39,99 zł w dyskoncie

Kalosze wróciły do łask kilka lat temu i dobrze, bo na jesienny deszcz nie ma nic praktyczniejszego. W tym tygodniu Aldi ma kalosze za 39,99 zł (do 19 września), Jula sprzedaje kalosze Kayoba za 79 zł do 23 września, a POLOmarket miał model Captain Mike za 39,99 zł. Różnica między tanimi a droższymi to głównie wkładka i cholewka. Tani model za 40 zł jest zimny, więc bez grubej skarpety nadaje się tylko na wrzesień. Droższy ma zwykle ocieplaną wkładkę i regulację przy łydce, dzięki czemu służy do listopada.

Na co uważać: kalosze mierz w skarpecie, w której będziesz je nosić, i sprawdź, czy da się je zdjąć bez pomocy drugiej osoby. Wysokie modele z wąską cholewką potrafią być pułapką. Do miasta na co dzień lepsza jest wersja krótsza, do kostki, która nie wygląda jak sprzęt na ryby.

Parasol: dwa rodzaje, jeden sensowny

Składany parasol za kilkanaście złotych z marketu wywraca się przy pierwszym podmuchu i ląduje w koszu po dwóch tygodniach. To nie oszczędność. Sensowny parasol na polską jesień ma włókno szklane w drutach zamiast metalu, konstrukcję „wiatroodporną", czyli taką, która po wywinięciu wraca do formy, i minimum osiem drutów. Taki model kosztuje 40 do 90 zł i służy kilka lat. Osoby, które dużo chodzą, chwalą sobie długie parasole z laską: są cięższe, ale nie składają się w połowie ulicy.

Drobna rada z doświadczenia: parasol trzymaj w torbie albo w aucie na stałe, nie w domu. Ten, który zostaje w przedpokoju, jest zawsze tam, gdzie nie pada.

Płaszcz przeciwdeszczowy czy kurtka z membraną

Cienki płaszcz przeciwdeszczowy z poliestru z powłoką, w sieciówkach za 100 do 200 zł, jest lekki, składa się do plecaka i chroni od deszczu w stu procentach, ale nie oddycha. Po pół godzinie szybkiego marszu jest pod nim tak samo mokro jak na zewnątrz, tylko cieplej. Kurtka z membraną, taka jak softshelle z gazetek (NKD za 179,99 zł, Jula Kayoba za 129 zł), przepuszcza parę na zewnątrz i lepiej sprawdza się w ruchu, choć w ulewie w końcu przemaka na szwach.

Wybór zależy od tego, czy deszcz zastaje cię na przystanku, czy na rowerze. Stanie: płaszcz. Ruch: membrana. Kto ma do wydania jedną kwotę, niech weźmie kurtkę z membraną i długi parasol, bo w takim zestawie ulewa jest tylko niedogodnością.

Cały zestaw w jednym wyjeździe

  • kalosze — 40 do 80 zł, dyskont albo market budowlany, teraz, dopóki są rozmiary,
  • parasol wiatroodporny — 40 do 90 zł, sklep z galanterią albo dobry supermarket, byle z włóknem szklanym,
  • kurtka z membraną — 130 do 180 zł, gazetki dyskontów we wrześniu i październiku.

Razem mniej więcej 210 do 350 zł, a w zamian jesień, w której deszcz przestaje być argumentem, żeby zostać w domu. Rzeczy kupione w gazetkach we wrześniu są zwykle tańsze o kilkadziesiąt złotych od tych samych w listopadzie, kiedy popyt rośnie razem z opadami.

O serwisie

Sed ut perspiciatis unde omnis iste natus error sit voluptatem accusantium doloremque laudantium, totam rem aperiam, eaque ipsa

Kategorie